Jak wszyscy wiemy, styczeń to czas “wietrzenia magazynów”. Wszystkie sklepy postanawiają oddawać klientom swoje towary prawie za darmo. Część sprzedawców, jakby wierzyć banerom na witrynach sklepowych postanawia w styczniu dopłacać klientom do zakupionych towarów. Styczniowe wyprzedaże. Temat rzeka. Poczytajcie klika zdań poradnik i nie dajcie się ponieść nurtowi głupoty.

Czy pozbywasz się z domu rzeczy wartościowych?

Powyższy nagłówek dotyczy oczywiście wszelkich akcji typu “wietrzenie magazynów”. Wiadomym jest, że w znakomitej większości sklepy podczas takiej akcji wypychają ze stanów magazynowych cały szmelc, które nie sprzedaje się od dobrych kilku miesięcy. Taki towar ma nawet w handlu swoją nazwę. Nazywa się to potocznie “nieroty”. Oznacza to, że towar zamiast rotować w magazynie, leży tam miesiącami, jak nie latami. Przyznać trzeba, że sklepy nie oszukują na tym rodzaju promocji. Rzeczywiście jest to “wietrzenie magazynów”. Warto się jednak zastanowić, dlaczego ten towar nie sprzedał się przez wiele miesięcy? Czy na pewno spowodowane jest to ceną?

70 procent taniej? Taniej niż kiedy?

70% SALE. Białe litery na czerwonym tle. To chyba najbardziej chwytliwych banerów styczniowych wyprzedaży. Głupota jakich mało. By sprzedawać towar z 70% zniżką to a) trzebaby na nim tracić, b) towarem z 70% marżą handlowałby każdy i każdy byłby bogaty (nie dotyczy to może niektórych ciuchów). Tutaj po raz kolejny w grę wchodzą sprzedażowe triki. Najczęściej w sklepie z tysiącami produktów przecenionych jest kilka sztuk (i to takich nadających się do “wywietrzenia), a głupi klient jak już wdepnie do sklepu w szale zakupów, to nawrzuca do koszyka kolejnych zupełnie zbędnych mu rzeczy. Na tym to właśnie polega. 

Drugim chwytem jest przecena względem nierealnie zawyżonej ceny. Swego czasu po sieci krążył filmik, na którym gość chodził po elektro markecie i odsłaniał etykietki z promocyjnymi cenami. Pod nimi, bezczelnie schowane były “standardowe” cenówki nie raz z ceną niższą niż te po promocji. To pokazuje, jak sprzedawcy jawnie wykorzystują naszą głupotę. Oślepienie styczniowymi przecenami zatracamy często realne myślenie. To pierwszy krok do wystukania się z całej gotówki jeszcze w pierwszej połowie pierwszego miesiąca w roku.

No to co robić? Jak żyć?

Żyć to trzeba kulturalnie, schludnie i w czystości. Hehe. A tak na poważnie, w styczniu używajcie swojego mózgu tak samo jak robicie to w innych miesiącach roku (prócz grudnia, bo wtedy też jest głupawka). Nie wierzcie, że ktoś sprzeda Wam coś wartego 1000zł, za złotych 300, bo to po prostu nie możliwe. Biznes jest biznes. Nie ma nic za darmo. Zdrówka i rozsądku życzę w Nowym Roku!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o