Znany bokser Artur Szpilka tłumaczy się z akcji ratunkowej pod Śnieżką. Twierdzi, że wezwał GOPR, bo Pumbusiowi marzły uszka. 

Bokser opublikował na swoim Instagramie film z akcji ratowniczej oraz fragment materiału nagranego dla jednej ze stacji telewizyjnej, na którym tłumaczy się dlaczego wezwał pomoc. 

Przypomnijmy, bokser wybrał się na spacer na Śnieżkę wraz ze znajomymi, partnerką i swoim psem Pumbą. Warunki panujące tego dnia były bardzo złe, obowiązywał trzeci stopień zagrożenia lawinowego. Mino fatalnych warunków bokser chciał być kozakiem. W jedną stronę jakoś poszło ale wrócić już się nie dało. Grupa osób utknęła w schronisku na wysokości 1400 m n.p.m. 

View this post on Instagram

Akcja ratunkowa Pumby ❤️❤️❤️❤️

A post shared by Artur Szpilka (@artur_szpilka) on

Internauci nie pozostali obojętni na zdarzenie. Pojawiły się zarzuty, fani pisali, że to nieodpowiedzialność, a wręcz głupota iść w góry w takich warunkach po czym wzywać pomoc. Szpilka tłumaczy się, że pomoc wezwał ze względu na Pumbusia, który bał się wracać, trząsł się z zimna i strachu oraz… marzły mu uszka. Biorąc pod uwagę bystrość boksera aż dziw bierze, że to nie Pumbuś dzwonił po pomoc…

View this post on Instagram

❤️❤️❤️ #goprkarkonosze Dziękuję 📍

A post shared by Artur Szpilka (@artur_szpilka) on

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o