Kto mnie zna, ten wie, że gry są moim odlotem. Moją zajawką. Moim hobby. Nie ma nocki, bym nie spędził godzinki lub dwóch przy konsoli. Ale ja nie o tym, bo chciałem Wam napisać w jak zajebistą grę właśnie skończyłem grać. Assassin’s Creed Odyssey. To najnowsza część serii. Tym razem przeżyjemy wielogodzinną przygodę w starożytnej Grecji.

Fabuły opowiadał Wam nie będę, bo i po co. W skrócie, zostajesz wplątany w konflikt pomiędzy Spartą, a Atenami. Wszystkie wydarzenia związane z głównymi bohaterami przeplatają się z Wielką Wojną Peloponeską. W swej rodzinnej Odysei spotykamy na drodze prawdziwe postaci historyczne, zdobywamy mityczne rynsztunki. Kolejne etapy fabuły to tak naprawdę tylko pretekst do wielkiej przygody. Bo to przygoda, zwiedzanie świata i spotykanie nowych ludzi są tutaj głównymi elementami rozgrywki.

Niesamowity, otwarty, grecki świat

Gra toczy się, jak wspomniałem w starożytnej Grecji i co muszę przyznać, świat gry jest olbrzymi. Mimo rozległego świata, twórcy gry zadbali o każdy szczegół. Uwierzcie lub nie, w nowym Assassinie możecie jechać na koniu przez pół Grecji i po dwóch godzinach coś w krajobrazie Was tak zaskoczy, że nie omieszkacie zrobić temu zdjęcia. Niesamowity, zróżnicowany i piękny świat. A już miasta takie jak Ateny, czy Sparta to mistrzostwo. Chce się po nich chodzić godzinami, choćby po to, by niczym turysta odwiedzić kolejne świątynie lub amfiteatry.

Żegluj, żegluj, a na łajbie śpiewaj

Żeglowanie nie jest w serii Assasin’s Creed niczym nowym. Żeglowaliśmy już w starym Black Flag, czy przedostatnim Origins. Tutaj żegluga również jest ważnym elementem gry. Pływamy po morzach, spotykamy przyjacielskie i wrogie statki. Jednak pływanie w tej grze to coś więcej. Godzinami rozbudowywałem swój statek, werbowałem załogę, by po kilkunastu godzinach pływać naprawdę porządną łajbą. Co warte podkreślenia, przy dłuższych podróżach załoga przyśpiewuje ochoczo szanty. Mała rzecz, a cieszy. Kolejna, mała rzecz, która cieszy w tej grze.

Walcz, to Twoja Odyseja

Bohater lub bohaterka (ja przeszedłem Odyseję Kassandrą, piękna, lecz piekielnie groźna babka) w swej przygodzie napotka całe mnóstwo przeciwników, którym sprać będzie trzeba skórę. System walki w grze jest naprawdę fajny. Z jednej strony bloki i wyprowadzanie ciosów są intuicyjne, z drugiej, walka jet dość wymagająca. Zwłaszcza na początku gry ginąłem dość często.

Przy Assassin’s Creed Odyssey spędziłem ponad sto godzin. Nie żałuję ani godziny. Zwiedziłem Grecję wzdłuż, wszerz, w górę i w dół. Poznałem kawał historii świata. Oklepałem miliardy przeciwników, w tym mitycznych bestii. Kawał naprawdę dobrej gry. Polecam. Tym bardziej, że w wielu sklepach kosztuje ona tylko 139 złotych.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o