Właśnie na jaw wyszły dwie rzeczy dotyczące Wisły Kraków. Tak samo w Polsce klubu kochanego, jak i nienawidzonego. Pierwsze rzecz, to zawieszenie jej w rozgrywkach Ekstraklasy, zwanej również ekstraklapą. Drugą rzeczą jest, że dług krakowskiego klubu to bagatela 40 baniek polskich złotych.

Tak w szybkim skrócie. Jeden z najbardziej zasłużonych polskich klubów od kilku lat popada w coraz większe tarapaty. Nikt o tym jawnie nie mówił, ale tajemnicą poliszynela było, że władzę nad klubem przejmować zaczynają “kibole”. Przedstawiciele środowisk kibicowskich zajmowali coraz wyższe stanowiska w Zarządzie klubu.

Tak się to toczyło miesiącami i latami. Na nic szły skandale, takie jak choćby słynny reportaż w Uwadze TVN obrazujący oblicze tego co dzieje się wokół i wewnątrz klubu. Całość zacierały dobre wyniki klubu odnoszone w obecnym sezonie “ekstraklapy”.

Klub musiał wystawić się na sprzedaż. Zaczęto szukać inwestora. Niestety, jak to w tak dobrze “zarządzanych” spółkach bywa inwestor okazał się być inwestorem idealnym na krój spółki którą chce kupić. Niejaki pan Wanna z dalekiego kraju, do spółki z jakimś tam gościem ze Skandynawii (nie ważne nazwisko, bo gość jest anonimowy niczym mój sąsiad z dołu) zgłosili się do kupna klubu Wisła Kraków. 

Nie ważne, że żaden z nich nie był nigdy na stadionie Wisły. Nie ważne, że z pierwszego składu krakowskiego zespołu wymienić mogliby co najwyżej Roberta Lewandowskiego i Wojtka Szczęsnego (tiaaaa). Goście stwierdzili, ze wykupią klub, a “zarządzający” Wisłą ogłosili światu, że “wszyscy jesteśmy uratowani”!

Później odbyła się jedna z największych szopek biznesowych ostatnich lat. Pan Wanna miał przelać 12 baniek euro na konta klubu. Nie przelał. Obiecał, że przeleje jutro. Jutro obiecał, że pojutrze. Pojutrze oznajmił, że rozchorował się na dziwną chorobę lecąc samolotem i przeleje po pojutrze. Cyrk na kółkach.

Oczywiście pieniądze nigdy nie pojawiły się na koncie Wisły Kraków. Klub więc nie ma nowego właściciela, który gotów jest spłacić długi. Klub został zawieszony. Klubowi grozi całkowita destrukcja. I wiecie co? Nie szkoda mi Wisły. Szkoda mi wszystkich jej wiernych kibiców, którzy się wstydzą. I tutaj chciałbym napisać do kibiców Wisły Kraków: Wy nie powinniście się wstydzić! Wy powinniście być dumni z siebie, że Wasze miłość do klubu jest tak wielka, że znosi nawet to co się w nim obecnie dzieje.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o