Wyjście na dymka to dla wielu Polaków czynność tak naturalna jak poranne siusiu, czy wieczorne mycie zębów. Wyobrażacie sobie, że w Polsce wkrótce papierosów może zabraknąć? My też nie, ale groźba jest całkiem realna.

Zacznijmy od początku, czyli od unijnej dyrektywy, która to nakazuje swoim członkom wprowadzenie zmian pozwalających na śledzenie pochodzenia i ruchu papierosów i wyrobów tytoniowych. Dyrektywa została przyjęta przez Parlament Europejski w kwietniu tego roku. Niby nic, jednak od 20 maja 2019 Polska ma obowiązek uruchomić system również w u nas w kraju. Niestety, prace nad odpowiednimi przepisami stoją w martwym punkcie i nic nie wskazuje, że na 20 maja zdążymy.

O co chodzi z tym monitorowaniem papierosów? Otóż wg. dyrektywy każda paczka wyrobów tytoniowych, którymi obraca się legalnie w UE musi posiadać unikalny identyfikator. Każdy pośrednik biorący udział w sprzedaży wyrobów tytoniowych będzie zobowiązany rejestrować wyroby tytoniowe w specjalnym systemie informatycznym. Dane te będą udostępniane innym krajom Unii, co ma ułatwić walkę z nielegalnym handlem papierosami na terenie Unii.
Polska Izba Handlu alarmuje, że jeśli prace nad ustawą będą szły tak mozolnie jak obecnie, to bardzo realnym zaczyna być fakt, że już w maju na pólkach naszych sklepów zacznie brakować papierosów. Wyroby tytoniowe nie ewidencjonowane w systemie unijnym, będą wg. prawa nielegalne, co za tym idzie, nie będą mogły być sprzedawane w hurtowniach i sklepach. Na ten moment nic nie wskazuje na to, by ustawa weszła w życie w terminach pozwalających na wdrożenie systemu.
Jednak co tam. Ostatnie lata w naszym pięknym kraju, pokazywały już, że nie takie rzeczy da się przegłosować w jeden dzień (prędzej noc). Tak to się pewnie odbędzie i tym razem. Później byle jakie wdrożenie informatyczne, a na końcu niech martwią się Ci, którzy mają do czynienia z handlem wyrobami tytoniowymi. Jakoś to będzie. Fajki na rynku być przecież muszą.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o